piątek, 10 maja 2024


 

Mój Dom


Mój dom jest żywy.


Jest jak moja krew, płynąca korytami rzek.


Jest jak wiatr, niosący śpiew ptaka nad ranem.


Dotykiem skały, pod bosymi stopami.


Jest ciepłem mchu, pomiędzy drzewami.


Dzikością i głębią snu kota.


Zanurzona w odmętach, wodą oddycham.


Pragnienie gaszę blaskiem, tulącej mnie gwiazdy.


Lecę, unoszona strugami bezkresu czasu.


Oddalona i bliska.


Barwna i przeźroczysta.


Chmurna i gwieździsta.


Ziarnem zasypiam, budzę drzewem.


Każdego dnia dojrzewam, owocu swego siewem…


Ja jestem moim domem.

Ja jestem moją Planetą.


Kosmicznego pyłu artystą życia, poetą…


Harmony Discover

środa, 8 maja 2019

Po drodze...

"Drogowskazy"

Drobne wskazówki, małe gesty, większe zwroty akcji, czasem same tylko sugestie, przeczucia, ciepło w środku serca..
Pojawiają się jak rozwijany dywan pod stopami wędrowca, prowadzą...

- Nie łap się ich, a daj się rozpieszczać zawartą w nich treścią. Nie chowaj do kieszeni, a uczestnicz z każdym krokiem.
Ścieżka życia, którą wybrałaś jest nasączona symbolami, a pomiędzy nimi czas przebiega łatwo, delikatnie, zwiewnie, eterycznie. Nie czas na nudę, "nie" na pośpiech, ale i "nie" na stagnację.



piątek, 5 kwietnia 2019

Swobodne i płodne


Tym razem wydział mądrych inspiracji zabrał mnie w podróż na rozświetloną  złocistymi promieniami słońca, łąkę.
Stanęłam obok drzewa i w geście prowadzonym krokami intuicji, zerwałam jego owoc.
Trzymam w dłoni jabłko. Duże, pięknie wybarwione, soczyście nabrzmiałe...
Nie wyczuwam w sobie kszty wysiłku, który mogłabym naddać aby go zerwać.
Wpadło lekko, swobodnie, mięciutko...

Nagle seria pytań głosu mądrości, zalała moje myśli...

- Czy drzewo przewidziało wysiłek przy wydaniu na świat swych owoców? Czy, musiało się wyszarpywać, błądzić, odnajdywać, analizować, albo na przykład... zmuszać?
Oddało swe powodzenie aurze, zmiennych, szczęściu, spokoju ducha...
Takie są też i jego owoce.

Jakie jest Twoje drzewo Kochanie?



HarmonyDiscover ©


Dziękuję, że jestem...

Dziękuję, że jesteś...dziękuję, że jesteś, dziękuję...

Przed oczami myśli pokazują się szeregi ludzkich postaci, mijanych niegdyś w ciągu mojego Asiowego życia. 
Pojawiają się jak przypomnienie tego co się wydarzyło, lub zwyczajnie tego co z żywym uczestniczeniem zapisało się. 
Wielu ludzi w szeregach, ale i wspomnienia piaskownicy, małych lódeczek, które żagiel z listka poruszał nieco na wietrze, ferie barw, zdarzeń, zachwytów, uśmiechów, dotyku wiatru na twarzy, ciszy.

"Dziękuję, że jesteś... "

Okazuje się, że słowa te, nie przypadkiem krążą w mojej głowie od wczorajszego wieczoru. Wydawało mi się, że w odpowiedzi znajdę odczucie mojego ducha, albo zobaczę kosmiczne fantasmagorie, albo jakiś przewymowny, gwiezdny performance i co tam jeszcze można sobie wyobrazić... 
Aaaa tu nieee... 
Obrazy znane i pochwalone na wieki wieków przeze mnie dziś. 
- Co to za wariacja zwyczajności...? 
- To cała Ty Kochanie... odpowiada głos mądrości. Tym razem dziekujesz sobie, że "jesteś", oddając hołd temu co zbudowało Twoje teraz.


HarmonyDiscover ©

czwartek, 4 kwietnia 2019

Drobne sprawy



Tym razem, ze wszystkich stron płynie zrozumienie pewnej "dobrej sprawy".
Pokazuje się w obrazie myśli, lub w zwykłym odczuciu wiedzenia.
Drobne czynności, gesty, zupełnie prozaiczne wysiłki, które tworzą całość na dany moment i ciągną swe pojawianie się na kolejny... kolejny... i kolejny.
Nie ma to końca, ale wszystko jest warte i ważne.

Ilu ludzi musiało wpleść swą energię w mój posiłek? Takie oto pytanie i w tym samym momencie ogromne zrozumienie łączące się delikatnym, przyjemnym odczuciem radości z tego co mam przed sobą na talerzu.
Zwykła sałata, kromka chleba żytniego, plaster sera. Takie phhi, no bo cóż to wielkiego?! Jednak pojawiło się w moim jadłospisie dzięki składowej wielu osób. Ich myśli twórczej, zaangażowaniu w produkcję, dystrybucję, ect...
Podobnie jest z gestami, czynnościami, tym co człowiek może dać drugiemu zupełnie bezinteresownie nawet. Jak bardzo go to tworzy z czasem...
I też ja sama, nie jestem w stanie przewidzieć jaką wartość z czasem podaruję, ale też nabędę, zbierając po drodze wszystkie dary od innych, dokonując równoległej wymiany wobec reszty świata. Ma to ogromny sens.

Spacer z dzieckiem jest tak samo ważny jak doglądanie warzyw przez ogrodnika.
Każdy dotyk, myśl, spojrzenie. Praca rąk, zaangażowanie, czy zatrzymanie z chwilą spokoju.

Doceniając szczegóły, czyszczę przestrzeń chorego pościgu.
Dobrze mi z tym.

sobota, 30 marca 2019

Ludzki aliaż

Gromkie brawa trzepocą pod płaszczem dnia.
- Udał się? Zadaje pytanie, sumujac moment...
- Zawsze się udaje.
- A co z nocą..?
Nocą moja droga Pani...
Nocą myśli skąpane w bezbrzeżnym morzu snów.
Pozbawione struktur, wolne... Cieszą się swobodą Twórcy magicznego przystanku.
Błogi sen, czy sen pełen akcji, a może jedno i drugie lub coś pomiędzy...?

Faaaajnie jest być człowiekiem :D

Chwytasz jawę, śnisz, misz... i masz. ;)


HarmonyDiscover©

Wiosenny brzask

Poranna rosa. .. boski dar Ziemi.
U stóp, wygodnie się mości, dostraja, miląc każdy dotyk gleby w dialogu z naturą...

- Gdzie idziesz Kochanie? Pyta.
- Wiem... i nie chce wiedzieć jednocześnie. Odpowiadam.
- Nie chcesz wiedzieć?
- Hmm, Tak, nie chce wszystkiego wiedzieć.
No, bo co z niespodzianką, z tym co niewiadome, rozpuszczone w tle pragnień, pod płaszczem niewidkiem....?
Spontanicznym aktem twórczym..?

Chce znać myśl przewodnią, a szczegóły pozostawiać dobremu nastrojeniu, sprzyjającej aurze, wybitnej pogodzie ducha, mgle przytulanej pierwszymi promieniami słońca na horyzoncie... fali, która pieści piaszczysty brzeg.
Wiatru, który swe bajki lisciom drzew opowiada,
kroplom życiodajnej wody pod stopami...
Dobremu słowu, czystej myśli, uścisku serdeczności, muzyce relaksującej moje zmysły, artystyczności w obrazie chwili...

Uśmiecham serce w bezczasie.
Delikatnie, miękko, aksamitnie... zwiewnie, eterycznie...

HarmonyDiscover©

Krąg życia



Na planecie, na której pojawiłam się aby przeżyć to życie dochodzi do nieustannej wymiany pomiędzy mną a nią...
Życie w takiej oto symbiozie, daje nam wspólne dobra. Następuje wymiana
Ziemia bez ludzi- będzie nadal, ale istota tego, że teraz tu jesteśmy to wynik przyjęcia zaproszenia od Gospodarza Życia.
- Jakie korzyści ma Ziemia

wtorek, 26 marca 2019

Łatwa sztuka



Współczesna branża życiodajnej siły twórczej jest tak skonstruowana, że chce być użyteczna.
Nie ma co się na nią złościć. Wszak czasy w których żyjemy stają się coraz bardziej areną artsty rzemieślnika.
Nie tego co robi i powtarza że "ja artystą nie jestem...", tylko tego samego, co kończąc ugniatanie ciasta na nowy bochenek chleba mówi "to jest moja sztuka".
Podoba mi się to, bo to czyni z nas wszystkich prekursorów własnej kreacji i nie zamyka nikomu przed nosem drzwi, z naklejoną na nich karteczką "SZTUKA".


Marzenia są czymś uroczym i uroczystym, a dochodzimy do nich zasilając bacznie swe życie sztuką jego prozy.


Wolne myśli, otwartych dróg...
HarmonyDiscover©





Pogoda Ducha

Moja pogoda Ducha jest jak mgła, rozlewająca się na horyzoncie sierpniowego wieczoru..
Otulająca...
Wkomponowana w krajobraz jak oddech Mistrza Mocy, który to właśnie zagrał na swym boskim flecie, melodię ciszy i spokoju.
Taka pogoda... mieniąca się w każdej kropli blaskiem zachodzącego słońca, z uchwyceniem momentu zapadania w sen.
Dotykiem chłodu wdychanego powietrza do płuc i ciepła mchu pod stopami.
... zastoju pomiędzy drzewami...
... snu ptaka, zaklętego w melodii jednej  nuty i filmu wyświetlanego w kinie zamkniętych powiek. 
Wysublimowany z jednego tylko kadru, scenariusz bezruchu...w ruchu przepływającego czasu....

Rozkosz... 
Spokój i cisza

piątek, 13 października 2017

Inspiracja do życia



Coby było gdyby...?

A coby było, gdyby wszystko było w pełni widzialne?
Ponad horyzont, nie istniałoby już, bo byłoby wiadomym... hmmm

Nigdy nie wiedziałam co jest moim ponad horyzont, a życiem rządził żart i fart. Nigdy też nie zdawałam sobie sprawy, że życiem można się zaopiekować, a już na pewno że to może być mój obowiązek.
Jeden powie, że to jest "ślizganie się", drugi machnie ręką na człowieka bez przydziału. Ja natomiast żyłam z poczuciem, że wszystko co potrzeba przychodzi i rzeczywiście tak się działo. I to nie była jakaś moja głębsza filozofia. Ot tak i już. Tylko, że na to wszystko pracowało wielu ludzi, a ja byłam na to trochę "ślepa" i  też trochę z poczuciem błogosławionej opatrzności. Dla mojego "zespołu" byłam zawsze świetnym coachem, mówcą, organizatorem, wiedzącym, motywatorem i osobą decyzyjną. Mój mały świat lubił mnie słuchać i nigdy nie mówił nie. Dziś już nie mam zespołu. Wykruszył się. Nastąpiła pauza. Cichy na zewnątrz czas, ale wewnątrz z burzami, wybuchami wulkanów, rwącą rzeką, skokami do oceanów bez dna, kosmicznymi podróżami. Dary życia, które czasem do mnie pukają, przyjmuję z wdzięcznością i serdecznie za nie dziękuję. Jeszcze mam odczucie siedzenia na moim osobistym terminalu z tablicą odlotów przed nosem, która to zachowuje się jakby dostała szalonej głupawki i to co wyświetla nie ma logicznego sensu. Wszystkie drzwi są otwarte a do pomieszczenia dostaje się ogromna ilość świeżego powietrza. Coś się kończy, aby zaczęło się coś? Efektem tego co było, jest to co wiem, a tego co zrobię- to co będzie.
Co zrobię, i co się wydarzy? No właśnie.

Ponad horyzont to moje cuda z chwili, kiedy za chwilę będę ich świadkiem.
Ponad horyzont to płodzenie drzewa, które nie miało początku i nie ma też końca.
Ponad horyzont to wszystkie nasiona siane inspiracją, ich soczyste owoce i sianie kolejnych.
Ponad horyzont to ruch i działanie.
Ponad horyzont to mój "dom".
Ponad horyzont dojdę idąc.

Usłyszałam dziś bardzo fajne słowa...
"Życie jest jak prowadzenie samochodu nocą". Widzę tylko 100 metrów przed sobą, i to 100 metrów ciągle mnie prowadzi. Dzięki tym 100 metrom mogę przejechać setki, tysiące kilometrów.
Jest w tym zawarta piękna mądrość.
W każdym momencie można odpalić auto i zacząć jechać.
To jest zawsze tak, że widzi się do linii horyzontu i nie ma widzenia na dalej, ale drogę sami "rodzimy" pod warunkiem, że idąc ją płodzimy.

Iść

Kiedy przychodzi czas na "Wyrażam zgodę, na to że nie wiem"
To nie jest wiadomość, że pojawi się moment, w którym zacznę wiedzieć. To informacja, żeby już przestać się zastanawiać. Być sobą, tworzyć. To swoiste pozwolenie sobie aby harmonogramem życia stała się inspiracja.

piątek, 6 października 2017

Energia buildera

Piękny dzień

Mój czas, który spędzam ze sobą. Otwieram oczy i cedzę kształty poprzez rozpalające się wewnątrz mnie światło.
Nie wiem skąd to się bierze dokładnie.
Nie wiem jak dożyłam do tego dziś i nie wiem co będzie za dziś.
Zapewne składową punktu były wszystkie poprzednie. Kto wie, kto wie...?

Dziś wszystko błogosławię i czuję moc tego co wypływa i powraca.
Mam wspaniały dzień i błogosławię piękno każdego człowieka.
Błogosławię wszelką twórczość i każdy sukces, który jest też i moim sukcesem.

Miejscem na fundament mojego domu, jest miłość do człowieka.

Nowy dom to nowe myśli i odczuwanie. Sposobność na dobry dzień w dobrym czasie bycia.
Czas wybijany zgodnie z rytmem uderzeń serca.
- Podoba mi się ta informacja. Czy to znaczy, że znalazłam swoje miejsce?
- Żyzność, korzystny teren do wzrostu . Ty jesteś swoim domem kochanie, prawdziwa Ty.

Wszystkie drogi prowadzą do domu.


poniedziałek, 25 września 2017

*prawy, górny róg biurka


Czas ruszyć w drogę

Nigdy nie wiem co i jak.
Pamiętam siebie w każdym nowym miejscu pracy, czy nowym zadaniu. Zawsze robiłam wielkie oczy do spraw które były tak oczywiste i duperelowate. Zawsze wydawały mi się mega... i o joj.
Gdybym miała na siebie patrzeć to wyraz twarzy przypominałby dziecko nad którym swe zwoje wiedzy rozwinęła nauczycielka od alfabetu.... Niby prosta sprawa... ale co to w gole alfabet?
No taaaaaaak
Alfabet i to durne spojrzenie i stan strachu.
Dziś wiem, ze wszystko co nowe jest przede wszystkim błogosławieństwem mojego życia i miałam wykuć na blachę "Wchodzenie w nowe jest bezpieczne". Kurcze miałam napisać"Wchodzenie w nowe jest ciekawe", ale widać tak mnie wysterowała głowa ze miałam urwanie filmu na moment. Tak czy inaczej dwa teksty mantry- pamięciówki dopełniają sie i nawet mi się to podoba, więc niech tak zostanie.
Co z tym nowym i skąd to, ze nie wiem jak iśc kiedy sugestia od życia, z lekko już podwyższonym tonem nawołuje aby "ruszyć dupę". Okej
Tego nie wiem, wiec odkładam na *prawy, górny róg biurka i szperam następne tematy.
*prawy, górny róg biurka- niedaleka przyszłość!
Pójdźmy dalej....
Coby człowiek nie robił to i tak mu wyjdzie na dobre. Męczy się, kombinuje a i tak wszystko gra.
Codziennie myślę o swojej durnej bierności, ale też nic z nią specjalnego nie robię. Sięgam do malowania kiedy czuję potrzebę zrobienia pieczątki myśli ducha. Robię to też wtedy kiedy do oczu płyną mi łzy jakiejś ziemskiej niemocy. Nie wiem skąd to się bierze, bo przecież "tu"... na tej Ziemi jest okazja żeby się zapieprzyć robotą od początku do końca epizodu. Wówczas akty artyzmu wypadają w roli skutecznej arterapi.
A w mojej głowie "zaścianość"....
........ to ja sama najlepiej wiem co mnie męczy. To stan kiedy nie wiem kim jestem do końca, bo wszystko co płynie jest zawsze tak inne, albo sfiksowane i nowe ze moja percepcja człowieczego umysłu tego nie zna i potrzebuje chwili na oswojenie. (i zeby tylko nie wsadzić tego wszystkiego w worek ziemskich systemów)
Dziś wentyl poluzowało pisanie. Choć wiem, ze żadna ze mnie pisarka... to mimo wszystko pisanie spełniło swoje lecznicze zadanie. odczułam przyjemność z tego aktu, a to najważniejsze.
Nie wysnułam jakiś wielkich myśli, bo mam ich dość... wolę krótkie i proste.
Gdyby jeszcze ktoś... zadał mi dziś pytanie, będąc przy tym przekonanym ze znam na nie odpowiedź... bo znam.... to byłoby epicko i z puentą na ten dzień.
Mam bezkolację w planie, czyli wpadnie zdrowy "posiłek".

Cóż... jeszcze tylko mały **jump z serii "gimnastyka osobowości i ćwiczenie na dziś"
**to przychodzi do mnie samo. Wówczas nie dyskutuję tylko wykonuję i niesie to za sobą skutek rozwojowy. czyt: wewnętrzny, duchowy, w następstwie wyposaża mnie w pewien rodzaj mądrości, która w zasadzie jest dla mnie człowieka jakby mikro levelem w mojej własnej RPG.
Lubie te momenty :)))))

Moja piękna wyobraźnia. Dom twórcy i bezkresna przestrzeń pozbawiona wszelkich znanych praw fizyki, chemii, praw tęgich głów i konceptów.
Tu u mnie... wszystko jest możliwe i niemożliwe. Uwielbiam to miejsce, to showroom mojej duszy. W tej przestrzeni jestes kim chcesz, a czasem bywasz kim nawet nie spodziewałeś sie ze możesz byc... to wtedy kiedy pokazuje sie cos co jest poza tym co znam. Kocham moją wyobraźnię. Moj cudowny świat wszystkiego w nieskończoności nieskończoności nieskończ.... ...... :)))
**Moj jump z już:  Zostałam zaproszona do otworzenia drzwi. Moich własnych wewnętrznych drzwi do kolejnego etapu. Otworzyłam i weszłam w krajobraz przykrytych białymi, czystymi prześcieradłami, połaci wewnętrznych wielokształtów. Odsłaniam swoje piękno, które do tej pory żyło we mnie, schowane na właściwy moment.
...coż to takiego i jak się zamanifestuje?

Zaczyna się mój nowy czas.


sobota, 11 lutego 2017

Strażnik czasu.

Cóż...
Za sprawą dzikiej sprawy, wskoczyłam tam skąd kiedyś wyszłam.
Okazuje się, że świat jest inny kiedy się go bardziej czuje niż tylko wie.
Tak tak, wiem, doprawdy to takie oczywiste.
Ale, znowu wiedzieć to, a zrozumieć w odczuciu- to zupełnie dwie różne historie :)
i obydwie jednakowo ważne.


Drzewo przy ruinach zamku Drahim

Czasem spotykasz strażnika, który nie wchodząc w zawiłe dialogi...  Wyciąga ręce do nieba i imponuje energią dogadzania sobie byciem.
- Trochę już jestem... Ludzie wchodzą i wychodzą z zamku, przemieszczają się gwarnie w około.
Teraz jest ciszej, Ooo tak.
Cisza...
- Oprzyj się plecami, a za chwilę poczujesz różnicę...
- Jak "jesteś" swoje tu ?
- Lubię tu być... lubię ten ruch...
Uśmiech...
- Dziękuję, rzeczywiście odczuwam różnicę w plecach. Dziękuję za Twój miły nastrój i kilka słów.
- Mnie również było miło "pobyć" z Tobą
Pocałowałam, zostawiając ustami mój żywy znak miłości i ruszyłam dalej...

sobota, 29 października 2016

Planeta czystych myśli



Na planecie, na której pojawiłam się aby przeżyć to życie dochodzi do nieustannej wymiany pomiędzy mną a nią... Pomiędzy wszystkim co mnie otacza i co otaczam sobą.
Życie w takiej oto symbiozie, daje wspólne dobra. Następuje wymiana.
My ludzie, w tych ciałach, na których zaistnienie wyraziliśmy swą zgodę, nie mamy rozdzielności z przyrodą. Jesteśmy w formie absolutnej połączeni z Naturą stwórczą planety.
I nie ma w tym żadnej większej filozofii, bo przecież takie to oczywiste, że aż niemalże zakopane gdzieś w kąt.
Ziemia bez ludzi- będzie nadal, ale jak będzie..?
Istotą tego, że teraz tu jesteśmy to wynik przyjęcia zaproszenia od Gospodarza Życia.
- Jakie korzyści zatem ma Ziemia z ugaszczania nas?
- Przyjmowanie gości, zapraszanie ich do swojego domu... przyjemność i radość dzielenia się. Czyli to tak jakby korzyści były i jednocześnie nie były. Balansuje to gdzieś w przestrzeni bezinteresowności, ale nie do końca nią jest. To się nazywa wymiana równoległa.

W naszej człowieczej naturze leży doskonale nam znane uczucie przynależności do miejsca. Do planety.
Być może mało kto się w ogóle nad tym zastanawia, ale rzeczywiście tak jest.
Kiedy zaczynamy mieć tego świadomość, odchodzi poczucie, że jest się w nie właściwym miejscu fizycznym, albo duchowo-umysłowym.
To są takie momenty kiedy my ludzie zaczynamy otwierać się na mniej lub bardziej subtelną niesamowitość doznań jaka płynie z obcowania w tym pięknym ekosystemie. Współtworzenia go i dbania, całym swym pięknym umysłem, produkowania myśli, które płyną wraz odczuciem piękna.
Każda skała, roślina, kropla, zwierze, człowiek, i wszystko bez wyjątku, nuci swą melodię. Pojawia się i znika, by wracać ponownie. Tu  właśnie tak jest.
Tu jestem w cyklu życia i Tu żyję swe życie określone w czasie.
Urodziłam się, by dojrzeć, rozkwitnąć, dać owoc i stać się ziarnem... dla tej Ziemi.
Tak, aby zostawić co mogę, by życie mogło trwać w swym pięknie nieustającego cyklu przemian.
Współtworzę Naturę tego Świata. Dbałość o nią wypływa z mojej intuicji, z czystej prawdy która mnie stworzyła i tego... że jestem.
To jest tajemnica przyrody tej planety. Mojej planety w tym życiu.

Zadomowiony Gość w Domu Życia.
Ja

piątek, 7 października 2016

Jesienny ferwor


Supełkowe śpiewanki, kołysanki.
Skrzypce wtórują...
Jeszcze gra podkorze drzewa... sypią się liście.
Wiatr śpiewa...
Tup, tup słyszę jeża,
A dokąd to Pan zmierza?
Kolczaste oczka wysyła w tupocie...
Nic nie mówiąc, w przerwaniu transu ... ziewa
Zatrzymuje się i przytula do stóp drzewa.
Zmęczony pośpiechem w aliażu czynności,
Zwija w kuleczkę... wilgotnym noskiem przy brzuszku mości.
 Lasem nadal gra muzyka,
.. by za chwilę oczy, ostatnią nutą zamykać.


JD-EkoWriter

Pod powieką.


Ziemia mówi wielosłowiem...
Sztuką jest wyłapywać to co przemyka pod Naszymi stopami.
- Jak ukochasz mnie dziś o Piękna?... pytam.
A ona uśmiecha się cała taka. Cudna.. i mówi
- Kocham wachlując skrzydłami drzew.
Kocham przelatującym przez nie kolorem, zapachem, smakiem,
suchością, mokrością, fakturą... rozmachem.

Pełnia Wszech Światów... zamknięta pod powieką spojrzenia siedzącego na gałęzi rajskiego ptaka...
Głębiej..?
Tu nie ma dna... płyniesz gdzie chcesz.
Jesteś cyklem życia, Ziemią której dotykasz, przyrodą którą tworzysz.
Sensacją jest to, że czytasz coś co nigdy nie było obok... od zawsze jest... Tobą.
"Otwarty" cykl życia...


Harmony Discover

Most.


-Mądrość wewnętrzna doprowadzając mnie do tego momentu życia wskazuje na słowa "ani to dobre, ani złe", a i to rozumiem. Jednakowoż nie zaprzeczę mówiąc, że będąc człowiekiem w tym życiu jestem popychana instynktem natury mej duszy, która to prowadzi mnie w chwile wytchnienia. Chociaż na krótko, chociaż na chwilę, tylko po to aby oplatając ramionami zrozumienia, pojąć koncept tego co się wydarza. Wszystko w wiadomym celu.
Są urwiska, których się nie przeskoczy w jednym oddechu. Czasem bywa tak, ze napotykamy większe, mniejsze, szersze, głębsze... znajdujemy wszech dostępne mosty... mostki, przez które pewnie i bez obaw przechodzimy. Czasem napotykamy mikro pomosty. Wchodzimy na wysunięte jak jęzor i za mrugnięciem powiek, nabieramy oceny sytuacji czy oby na pewno chce się smakować "drugiej strony".W takiej sytuacji, być  może sam wgląd na ten moment też jest ok...?  Lub też, całkiem możliwie, że dane nam jest odczucie przybliżającego się "drugiego brzegu" i stanu tworzenia się "przejścia"...?
-W takich momentach nikt się nie zastanawia... Pomost to wgląd.
-Tak. Czasem zarzucimy linę zawieszoną wcześniej przez ramię i zejdziemy nisko, tylko po to aby przeżyć kawałek życia mocno stąpając po ziemi, albo wreszcie po to aby na chwilę przypomnieć sobie skąd te skały wyrastają. Podziękować i wspinać się dalej.
I tak też bywa.
Jest wiele opcji, alternatyw. Nie zależnie czy wybieramy czy nie. Aż w końcu co nam przed nosem "wyrasta"... a co jest w koncepcie.
Stanęłam na krawędzi. Widzę co jest po drugiej stronie... Moje marzenia. Przede mną przepaść, wypełniona głębokością wieloniewiadomej...
Hmmm... jeśli mam dokonać wyboru... jedyny na ten moment to oddać życie Instynktowi Swej Natury.
Idę wzdłuż.. Dusza kiwa głową na znak poprawności kroków.
Jeszcze wyrwało się w chwiejnej sylabie pytanie... Jak długo będę szła, zanim dojdę do mostu?

- Idź, nie zatrzymuj swej natury. Idź!
Wszystkie mosty są mądrością i krokami naszej drogi...


niedziela, 25 września 2016

Pudełko na słowo.


Wiatr.
Uchwilne maziaje, złapane w słowo. 
Wiatr... dar boży, w postaci niewidzialnej bryzy. 
Wiatr, który napełnia, obmywa, napędza, przybliża,
rozkochuje...  "rozmarza". Unosi nad ziemię lub rzuca na kolana. 
Magiczną poezją wolności, sypie z rękawa. 
Pokazał się na chwilę, ugłaskał moje czoło, zwiał chusteczkę ze stołu. 
Artystycznie dopełnił scenografię, ozdabiając ruchem przestrzeń, upsocił jeszcze małą falę, zakręcił piruet i zniknął. 
Pokazuje się i znika, tworząc coś z czegoś i tak nieustannie.
Zawadiacki, łobuz, psotnik, bez formy. A właściwie z formą w słowie.
Od kiedy wiatr został uklejony słowem... przestał być wiatrem.
Że też my ludzie, nauczyliśmy się wszystko nazywać tak składnie i foremnie.
Ha ha... jakie to zamykające. 

Otwieram się na bezsłowie w odczuciu. 
Nie powiem już- brak mi słów!
Albowiem słowa do tej przestrzeni już nie docierają, a ja ją właśnie rozczytuję.
... i to jest piękne. 

Eksploruj aromat impresji...




sobota, 24 września 2016

Zdrowe zmęczenie


Koniec Września.
Pomimo całego zgiełku, zamieszania, bieganiny... zbiorów, przetworów, przygotowań do odlotu... spotkań mniej lub bardziej towarzyskich. Zapieczonych w aromacie gorącego jabłka, z nutą zapachu cynamonu i boskiego goździka w tle... jest spokój.
Ten spokój o którym mówię, unosi się kilka centymetrów nad powierzchnią gleby. Płótno obrazu, malowanego sercem, wypełnia moment... głębokiego oddechu Ziemi.
Oddechu radości i zdrowego zmęczenia.
Taka chwila przed snem, kiedy to człowiek odziany już w nocną bieliznę, staje przed łóżkiem, a do myśli napływają wspomnienia i obrazy soczyście przeżytego "dnia". Dnia pełnego życia, okraszonego owym pożytecznym wysiłkiem.
Lada chwila nadejdzie sen... niosąc w darze upragniony odpoczynek i regenerację. Taki zwykły- niezwykły sen, zanurzony w cyklu swej Natury... 
Rozbrzmiewając w niemej obserwacji, spod zamkniętych powiek łaski nieba... istną symfonię ciszy... relaksu, spokojnego chłodu i poukładania. 

Trwająca w cyklu życia... Ja Przyroda.

Dziś postanowiłam każdy złapany w zachwycie kadr mojego życia, zapisywać w sobie oddechem... Wdycham, zapisuje... ogarnia mnie odczucie jakbym ostatni raz tu była. Pierwszy i ostatni. Wspaniałe i bardzo odczuwalne. Mmmm

Oddychaj pięknem Ziemi 💙💚