sobota, 30 marca 2019

Wiosenny brzask

Poranna rosa. .. boski dar Ziemi.
U stóp, wygodnie się mości, dostraja, miląc każdy dotyk gleby w dialogu z naturą...

- Gdzie idziesz Kochanie? Pyta.
- Wiem... i nie chce wiedzieć jednocześnie. Odpowiadam.
- Nie chcesz wiedzieć?
- Hmm, Tak, nie chce wszystkiego wiedzieć.
No, bo co z niespodzianką, z tym co niewiadome, rozpuszczone w tle pragnień, pod płaszczem niewidkiem....?
Spontanicznym aktem twórczym..?

Chce znać myśl przewodnią, a szczegóły pozostawiać dobremu nastrojeniu, sprzyjającej aurze, wybitnej pogodzie ducha, mgle przytulanej pierwszymi promieniami słońca na horyzoncie... fali, która pieści piaszczysty brzeg.
Wiatru, który swe bajki lisciom drzew opowiada,
kroplom życiodajnej wody pod stopami...
Dobremu słowu, czystej myśli, uścisku serdeczności, muzyce relaksującej moje zmysły, artystyczności w obrazie chwili...

Uśmiecham serce w bezczasie.
Delikatnie, miękko, aksamitnie... zwiewnie, eterycznie...

HarmonyDiscover©

Krąg życia



Na planecie, na której pojawiłam się aby przeżyć to życie dochodzi do nieustannej wymiany pomiędzy mną a nią...
Życie w takiej oto symbiozie, daje nam wspólne dobra. Następuje wymiana
Ziemia bez ludzi- będzie nadal, ale istota tego, że teraz tu jesteśmy to wynik przyjęcia zaproszenia od Gospodarza Życia.
- Jakie korzyści ma Ziemia

wtorek, 26 marca 2019

Łatwa sztuka



Współczesna branża życiodajnej siły twórczej jest tak skonstruowana, że chce być użyteczna.
Nie ma co się na nią złościć. Wszak czasy w których żyjemy stają się coraz bardziej areną artsty rzemieślnika.
Nie tego co robi i powtarza że "ja artystą nie jestem...", tylko tego samego, co kończąc ugniatanie ciasta na nowy bochenek chleba mówi "to jest moja sztuka".
Podoba mi się to, bo to czyni z nas wszystkich prekursorów własnej kreacji i nie zamyka nikomu przed nosem drzwi, z naklejoną na nich karteczką "SZTUKA".


Marzenia są czymś uroczym i uroczystym, a dochodzimy do nich zasilając bacznie swe życie sztuką jego prozy.


Wolne myśli, otwartych dróg...
HarmonyDiscover©





Pogoda Ducha

Moja pogoda Ducha jest jak mgła, rozlewająca się na horyzoncie sierpniowego wieczoru..
Otulająca...
Wkomponowana w krajobraz jak oddech Mistrza Mocy, który to właśnie zagrał na swym boskim flecie, melodię ciszy i spokoju.
Taka pogoda... mieniąca się w każdej kropli blaskiem zachodzącego słońca, z uchwyceniem momentu zapadania w sen.
Dotykiem chłodu wdychanego powietrza do płuc i ciepła mchu pod stopami.
... zastoju pomiędzy drzewami...
... snu ptaka, zaklętego w melodii jednej  nuty i filmu wyświetlanego w kinie zamkniętych powiek. 
Wysublimowany z jednego tylko kadru, scenariusz bezruchu...w ruchu przepływającego czasu....

Rozkosz... 
Spokój i cisza

piątek, 13 października 2017

Inspiracja do życia



Coby było gdyby...?

A coby było, gdyby wszystko było w pełni widzialne?
Ponad horyzont, nie istniałoby już, bo byłoby wiadomym... hmmm

Nigdy nie wiedziałam co jest moim ponad horyzont, a życiem rządził żart i fart. Nigdy też nie zdawałam sobie sprawy, że życiem można się zaopiekować, a już na pewno że to może być mój obowiązek.
Jeden powie, że to jest "ślizganie się", drugi machnie ręką na człowieka bez przydziału. Ja natomiast żyłam z poczuciem, że wszystko co potrzeba przychodzi i rzeczywiście tak się działo. I to nie była jakaś moja głębsza filozofia. Ot tak i już. Tylko, że na to wszystko pracowało wielu ludzi, a ja byłam na to trochę "ślepa" i  też trochę z poczuciem błogosławionej opatrzności. Dla mojego "zespołu" byłam zawsze świetnym coachem, mówcą, organizatorem, wiedzącym, motywatorem i osobą decyzyjną. Mój mały świat lubił mnie słuchać i nigdy nie mówił nie. Dziś już nie mam zespołu. Wykruszył się. Nastąpiła pauza. Cichy na zewnątrz czas, ale wewnątrz z burzami, wybuchami wulkanów, rwącą rzeką, skokami do oceanów bez dna, kosmicznymi podróżami. Dary życia, które czasem do mnie pukają, przyjmuję z wdzięcznością i serdecznie za nie dziękuję. Jeszcze mam odczucie siedzenia na moim osobistym terminalu z tablicą odlotów przed nosem, która to zachowuje się jakby dostała szalonej głupawki i to co wyświetla nie ma logicznego sensu. Wszystkie drzwi są otwarte a do pomieszczenia dostaje się ogromna ilość świeżego powietrza. Coś się kończy, aby zaczęło się coś? Efektem tego co było, jest to co wiem, a tego co zrobię- to co będzie.
Co zrobię, i co się wydarzy? No właśnie.

Ponad horyzont to moje cuda z chwili, kiedy za chwilę będę ich świadkiem.
Ponad horyzont to płodzenie drzewa, które nie miało początku i nie ma też końca.
Ponad horyzont to wszystkie nasiona siane inspiracją, ich soczyste owoce i sianie kolejnych.
Ponad horyzont to ruch i działanie.
Ponad horyzont to mój "dom".
Ponad horyzont dojdę idąc.

Usłyszałam dziś bardzo fajne słowa...
"Życie jest jak prowadzenie samochodu nocą". Widzę tylko 100 metrów przed sobą, i to 100 metrów ciągle mnie prowadzi. Dzięki tym 100 metrom mogę przejechać setki, tysiące kilometrów.
Jest w tym zawarta piękna mądrość.
W każdym momencie można odpalić auto i zacząć jechać.
To jest zawsze tak, że widzi się do linii horyzontu i nie ma widzenia na dalej, ale drogę sami "rodzimy" pod warunkiem, że idąc ją płodzimy.

Iść

Kiedy przychodzi czas na "Wyrażam zgodę, na to że nie wiem"
To nie jest wiadomość, że pojawi się moment, w którym zacznę wiedzieć. To informacja, żeby już przestać się zastanawiać. Być sobą, tworzyć. To swoiste pozwolenie sobie aby harmonogramem życia stała się inspiracja.

piątek, 6 października 2017

Energia buildera

Piękny dzień

Mój czas, który spędzam ze sobą. Otwieram oczy i cedzę kształty poprzez rozpalające się wewnątrz mnie światło.
Nie wiem skąd to się bierze dokładnie.
Nie wiem jak dożyłam do tego dziś i nie wiem co będzie za dziś.
Zapewne składową punktu były wszystkie poprzednie. Kto wie, kto wie...?

Dziś wszystko błogosławię i czuję moc tego co wypływa i powraca.
Mam wspaniały dzień i błogosławię piękno każdego człowieka.
Błogosławię wszelką twórczość i każdy sukces, który jest też i moim sukcesem.

Miejscem na fundament mojego domu, jest miłość do człowieka.

Nowy dom to nowe myśli i odczuwanie. Sposobność na dobry dzień w dobrym czasie bycia.
Czas wybijany zgodnie z rytmem uderzeń serca.
- Podoba mi się ta informacja. Czy to znaczy, że znalazłam swoje miejsce?
- Żyzność, korzystny teren do wzrostu . Ty jesteś swoim domem kochanie, prawdziwa Ty.

Wszystkie drogi prowadzą do domu.


poniedziałek, 25 września 2017

*prawy, górny róg biurka


Czas ruszyć w drogę

Nigdy nie wiem co i jak.
Pamiętam siebie w każdym nowym miejscu pracy, czy nowym zadaniu. Zawsze robiłam wielkie oczy do spraw które były tak oczywiste i duperelowate. Zawsze wydawały mi się mega... i o joj.
Gdybym miała na siebie patrzeć to wyraz twarzy przypominałby dziecko nad którym swe zwoje wiedzy rozwinęła nauczycielka od alfabetu.... Niby prosta sprawa... ale co to w gole alfabet?
No taaaaaaak
Alfabet i to durne spojrzenie i stan strachu.
Dziś wiem, ze wszystko co nowe jest przede wszystkim błogosławieństwem mojego życia i miałam wykuć na blachę "Wchodzenie w nowe jest bezpieczne". Kurcze miałam napisać"Wchodzenie w nowe jest ciekawe", ale widać tak mnie wysterowała głowa ze miałam urwanie filmu na moment. Tak czy inaczej dwa teksty mantry- pamięciówki dopełniają sie i nawet mi się to podoba, więc niech tak zostanie.
Co z tym nowym i skąd to, ze nie wiem jak iśc kiedy sugestia od życia, z lekko już podwyższonym tonem nawołuje aby "ruszyć dupę". Okej
Tego nie wiem, wiec odkładam na *prawy, górny róg biurka i szperam następne tematy.
*prawy, górny róg biurka- niedaleka przyszłość!
Pójdźmy dalej....
Coby człowiek nie robił to i tak mu wyjdzie na dobre. Męczy się, kombinuje a i tak wszystko gra.
Codziennie myślę o swojej durnej bierności, ale też nic z nią specjalnego nie robię. Sięgam do malowania kiedy czuję potrzebę zrobienia pieczątki myśli ducha. Robię to też wtedy kiedy do oczu płyną mi łzy jakiejś ziemskiej niemocy. Nie wiem skąd to się bierze, bo przecież "tu"... na tej Ziemi jest okazja żeby się zapieprzyć robotą od początku do końca epizodu. Wówczas akty artyzmu wypadają w roli skutecznej arterapi.
A w mojej głowie "zaścianość"....
........ to ja sama najlepiej wiem co mnie męczy. To stan kiedy nie wiem kim jestem do końca, bo wszystko co płynie jest zawsze tak inne, albo sfiksowane i nowe ze moja percepcja człowieczego umysłu tego nie zna i potrzebuje chwili na oswojenie. (i zeby tylko nie wsadzić tego wszystkiego w worek ziemskich systemów)
Dziś wentyl poluzowało pisanie. Choć wiem, ze żadna ze mnie pisarka... to mimo wszystko pisanie spełniło swoje lecznicze zadanie. odczułam przyjemność z tego aktu, a to najważniejsze.
Nie wysnułam jakiś wielkich myśli, bo mam ich dość... wolę krótkie i proste.
Gdyby jeszcze ktoś... zadał mi dziś pytanie, będąc przy tym przekonanym ze znam na nie odpowiedź... bo znam.... to byłoby epicko i z puentą na ten dzień.
Mam bezkolację w planie, czyli wpadnie zdrowy "posiłek".

Cóż... jeszcze tylko mały **jump z serii "gimnastyka osobowości i ćwiczenie na dziś"
**to przychodzi do mnie samo. Wówczas nie dyskutuję tylko wykonuję i niesie to za sobą skutek rozwojowy. czyt: wewnętrzny, duchowy, w następstwie wyposaża mnie w pewien rodzaj mądrości, która w zasadzie jest dla mnie człowieka jakby mikro levelem w mojej własnej RPG.
Lubie te momenty :)))))

Moja piękna wyobraźnia. Dom twórcy i bezkresna przestrzeń pozbawiona wszelkich znanych praw fizyki, chemii, praw tęgich głów i konceptów.
Tu u mnie... wszystko jest możliwe i niemożliwe. Uwielbiam to miejsce, to showroom mojej duszy. W tej przestrzeni jestes kim chcesz, a czasem bywasz kim nawet nie spodziewałeś sie ze możesz byc... to wtedy kiedy pokazuje sie cos co jest poza tym co znam. Kocham moją wyobraźnię. Moj cudowny świat wszystkiego w nieskończoności nieskończoności nieskończ.... ...... :)))
**Moj jump z już:  Zostałam zaproszona do otworzenia drzwi. Moich własnych wewnętrznych drzwi do kolejnego etapu. Otworzyłam i weszłam w krajobraz przykrytych białymi, czystymi prześcieradłami, połaci wewnętrznych wielokształtów. Odsłaniam swoje piękno, które do tej pory żyło we mnie, schowane na właściwy moment.
...coż to takiego i jak się zamanifestuje?

Zaczyna się mój nowy czas.