sobota, 11 lutego 2017

Strażnik czasu.

Cóż...
Za sprawą dzikiej sprawy, wskoczyłam tam skąd kiedyś wyszłam.
Okazuje się, że świat jest inny kiedy się go bardziej czuje niż tylko wie.
Tak tak, wiem, doprawdy to takie oczywiste.
Ale, znowu wiedzieć to, a zrozumieć w odczuciu- to zupełnie dwie różne historie :)
i obydwie jednakowo ważne.


Drzewo przy ruinach zamku Drahim

Czasem spotykasz strażnika, który nie wchodząc w zawiłe dialogi...  Wyciąga ręce do nieba i imponuje energią dogadzania sobie byciem.
- Trochę już jestem... Ludzie wchodzą i wychodzą z zamku, przemieszczają się gwarnie w około.
Teraz jest ciszej, Ooo tak.
Cisza...
- Oprzyj się plecami, a za chwilę poczujesz różnicę...
- Jak "jesteś" swoje tu ?
- Lubię tu być... lubię ten ruch...
Uśmiech...
- Dziękuję, rzeczywiście odczuwam różnicę w plecach. Dziękuję za Twój miły nastrój i kilka słów.
- Mnie również było miło "pobyć" z Tobą
Pocałowałam, zostawiając ustami mój żywy znak miłości i ruszyłam dalej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz