niedziela, 25 września 2016

Pudełko na słowo.


Wiatr.
Uchwilne maziaje, złapane w słowo. 
Wiatr... dar boży, w postaci niewidzialnej bryzy. 
Wiatr, który napełnia, obmywa, napędza, przybliża,
rozkochuje...  "rozmarza". Unosi nad ziemię lub rzuca na kolana. 
Magiczną poezją wolności, sypie z rękawa. 
Pokazał się na chwilę, ugłaskał moje czoło, zwiał chusteczkę ze stołu. 
Artystycznie dopełnił scenografię, ozdabiając ruchem przestrzeń, upsocił jeszcze małą falę, zakręcił piruet i zniknął. 
Pokazuje się i znika, tworząc coś z czegoś i tak nieustannie.
Zawadiacki, łobuz, psotnik, bez formy. A właściwie z formą w słowie.
Od kiedy wiatr został uklejony słowem... przestał być wiatrem.
Że też my ludzie, nauczyliśmy się wszystko nazywać tak składnie i foremnie.
Ha ha... jakie to zamykające. 

Otwieram się na bezsłowie w odczuciu. 
Nie powiem już- brak mi słów!
Albowiem słowa do tej przestrzeni już nie docierają, a ja ją właśnie rozczytuję.
... i to jest piękne. 

Eksploruj aromat impresji...




sobota, 24 września 2016

Zdrowe zmęczenie


Koniec Września.
Pomimo całego zgiełku, zamieszania, bieganiny... zbiorów, przetworów, przygotowań do odlotu... spotkań mniej lub bardziej towarzyskich. Zapieczonych w aromacie gorącego jabłka, z nutą zapachu cynamonu i boskiego goździka w tle... jest spokój.
Ten spokój o którym mówię, unosi się kilka centymetrów nad powierzchnią gleby. Płótno obrazu, malowanego sercem, wypełnia moment... głębokiego oddechu Ziemi.
Oddechu radości i zdrowego zmęczenia.
Taka chwila przed snem, kiedy to człowiek odziany już w nocną bieliznę, staje przed łóżkiem, a do myśli napływają wspomnienia i obrazy soczyście przeżytego "dnia". Dnia pełnego życia, okraszonego owym pożytecznym wysiłkiem.
Lada chwila nadejdzie sen... niosąc w darze upragniony odpoczynek i regenerację. Taki zwykły- niezwykły sen, zanurzony w cyklu swej Natury... 
Rozbrzmiewając w niemej obserwacji, spod zamkniętych powiek łaski nieba... istną symfonię ciszy... relaksu, spokojnego chłodu i poukładania. 

Trwająca w cyklu życia... Ja Przyroda.

Dziś postanowiłam każdy złapany w zachwycie kadr mojego życia, zapisywać w sobie oddechem... Wdycham, zapisuje... ogarnia mnie odczucie jakbym ostatni raz tu była. Pierwszy i ostatni. Wspaniałe i bardzo odczuwalne. Mmmm

Oddychaj pięknem Ziemi 💙💚



piątek, 16 września 2016

Święty palec i zabawa



Sprawczością mojej wiary w uzdrowienie może być skuteczna terapia. To nadal jedna z wielu opcji. Decyzja- zdrowie i poddać się prowadzeniu reżysera...
Scenariusz jest już napisany, a wygląda jak kolorowy wir z rozlanych farb, unoszących się w wiadrze napełnionym po brzegi wodą. Żeby było ciekawiej to reżyser ciągle miesza w nim swoim palcem. Taki efekt zmienności. Zabawa. I może się to komuś podobać lub nie. Na dziś uważam, że przyjemniej mi jest w tym miejscu gdzie jestem z zakwasami w policzkach od śmiechu... Relaksującym spokojem  ducha w sercu, a niżeli łez smutku w oczach. Będących wynikiem bólu ciała, czy też braku zrozumienia. Tym samym wyrażam zgodę i otwartość na bezkresny ocean radości i wszystkiego co lekkie, miłe i przyjemne... Zapraszam radość życia do swego serca. Otwarta i jawna Ja ❤
- Zaraz, a co z tą wodą w wiadrze ?
- "Głębia stwórcza"... Natomiast symbol, który ukazał się jako "wiadro", nigdy nie miał początku ani końca... idę znowu zamieszać.
- ... aleeee jak to się ma do mieszania palcem w tej wodzie..?
- Naprawdę, to nie ma znaczenia. Jeśli "palec mieszający" jest Tobą to zamiesza tak by przekształcić się w zamysł twórcy. Czyli będącego w przekształceniu pod postacią zmienno- barwnej plamy kolory i właściciela palca.
- W takim razie Ja palcem mieszam i jestem przez siebie mieszana. Ja sama siebie w całej "głębi stwórczej". Do tego sama siebie obserwuję, dopuszczam do siebie swój głos, opisuję i wydarza się to w jasnej, bezkresnej przestrzeni... mojego potencjału.
- To kadr. Wszystko w około jest powieleniem tego co widzisz w kadrze, a wszystkie kadry są jednym.

Wszyscy jesteśmy numerem 1. 💙💜💚
Prócz całego wielobarwnego piękna, które w sobie noszę... postanowiłam być Jawnym Numerem 1!!!

A Ty jakim jesteś numerem 1?
....
.... zamieszaj :-)



wtorek, 13 września 2016

Odejście.


Słowa mentora, artysty- plastyka od technik malarskich, ale nie tylko. Nauczyciela od patrzenia na świat z perspektywy pędzla, farby i podobrazia.
Kiedy to wszystkie narzędzia zostały starannie przygotowane, powiedział:
- Pamiętaj! Nim zaczniesz malować, to stwórz sobie odpowiednie odejście. Bowiem obraz z perspektywy 20 cm od nosa ma się nijak do tego co z niego przeczytasz, w momencie kiedy odejdziesz kilka kroków do tyłu...

Słowa te wybrzmiewają w mojej głowie od pewnego czasu. Odkurzyły się i świecą mądrością.
Przyszedł czas na to aby zdać sobie z tego sprawę, jak owa czynność staje się pomocna.

"Odejście" to jest taki stan, w którym sprawdzam. Kiedy odchodzę kilka kroków, po to aby zobaczyć wydarzenie na płutnie z szerszej perspektywy. Przymrużam oko, aby zatrzeć kontury i świadomie robię sobie stan patrzenia na zasadzie "wody wzroku". To tak technicznie i podaję jako przykład.
"Odejście", kiedy sprawdzam zaistniały układ, światłocień, grę plam...
"Odejście", kiedy sprawdzam moment swojego życia. To co się w nim wydarza i widzę początek sytuacji. Zanim "odejdę", by sprawdzić, dziękuję za życie, mrużę oko myśli i widzę... Robię odejście.
Rozumiem.






poniedziałek, 12 września 2016

Rozkoszne zapasy.

Konfitura z uśmiechu.

Posmaruję sobie nią kanapkę,
Doprawię odrobiną chili.
Taki mocny akcent dla wyrazistości smaku mych ust...
I oto nastąpiła czysta, profesjonalna konsumpcja chwili :)

Rozkoszuj...

Determinacja z Natury.


Dywan...
Oczyma przy samej ziemi... Trawa i..... głos.
- Pojedynczy skrawek, źdźbło zielone. Ozdobione pocałunkiem południowego słońca. Otulone każde   z osobna pewnością tego czym jest i co dostaje.
  Mnogość i wielość jednej idei ... porasta łąki, przylesia, przydroża, parki.
  Jednym przeszkadza, drugich cieszy.
Na fali owego oceanu zieleni przyniesiono mi spojrzenie... z delikatnym uśmiechem... 
Jakby pewności i "niezastanawialności" jednocześnie. Mym oczom zaserwowano... istny "uśmiech Mony Lizy"...
- Trawa. Cóż takiego w niej jest?! Pytam
- :) miękkość i odczucie lekkości dla Twojej stopy... aleeeee dla serca, mądrość "upartości w byciu".
  Tak bardzo lubi żyć i być, że będzie gdzie tylko zasiana...

  Nie lekceważ swojej prawdy, którą nosisz w sercu... Ona jest "trawą" dla ludzkich "nagich stóp".

sobota, 10 września 2016

Kocyk i jego radocha.


Pijalnia czekolady.
- Mamo, on jest brudny. Ten koc, który mi podałaś jest brudny.
  Ktoś na pewno wycierał nim swoją buzię! Jest cały w czekoladzie...

Słowa swoje, a trans, w który wpada człowiek, wydelektowując płynną czekoladę z zarezerwowanej na ten moment szklanki, swoje...
Rozfantazjowana  przyjemność degustacji.
...i chlap raz, chlap dwa i trzy.
Kocyk przyjął kolejne chlapki czekoladowe.
Sprawa stała się jasna.
...i który kocyk szczęśliwszy? :)

Dla jednych plamki, dla innych dekoracje :)

niedziela, 4 września 2016

Pełna obsada.

Kręcąc się w koło podczas wykonywania czynności, rozmyślań.. bądź w pogoni za ... no właśnie za czymś, lub oczekiwaniu na coś...
Za celem, za wielkim czynem, za rogiem... za zakrętem...
Z wgnieceniem w czole od tłuczenia nim w ścianę, rozczochraną miną pełną frustracji... przylatuje list na listku. Doręczycielem jest świerszcz, który umiejętnie ślizgając się na wietrze przeżył właśnie epizod "surfera" i z rozentuzjazmowaną miną zagrał melodię... słowem:

- Nie przeżyjemy trzech żyć w jednym, ale można przeżyć jedno jak arcymistrzowski spektakl z odczuciem pewności drogi w scenariuszu.
Jest pełna obsada.
Przechadzając się przez niekończąca się opowieść budowania.. idąc wybierasz co Ci pasuje a co nie, bo taki jest scenariusz, a Ty go żywisz.

I tak się dzieje od "teraz".